- To jak jestem taka beznadziejna, to jak mogłeś uprawiać ze mną seks - zapytałam wtedy jeszcze męża
- Byłaś po to, żebym miał się gdzie spuścić - odpowiedział
Dostał ktoś kiedyś z tzw. liścia ? Ja w swoim życiu może 2 razy. Ale te słowa mojego ex były takie, jakbym dostała maczugą w twarz, później ktoś oblał mnie kubłem zimnej wody, żeby na koniec obsypać mąką.
Ale zaraz zaraz .... to ja wyjaśnię co i dlaczego ... skąd takie słowa, takie pytanie.
Ex pojechał na "delegację", z której dzwonił, że wszystko jest OK i jeszcze pytał, czy na pewno nic nie chcę z tego pięknego miasta na literkę "K". Wrócił bardzo późno bo musiał jeszcze porozwozić "prezesów" do ich domów. Ale Wredna żona postanowiła postać w oknie, po tym jak ex nie odebrał ani jednego z 45 telefonów od mnie. Może i przesadna ta liczba, ale jeżeli ktoś nagle się rozłącza, odrzuca połączenia, a później wyłącza telefon - no cóż daje to do myślenia .
Nagle wjeżdża w osiedle z piskiem opon, paląc gumę na zakręcie - ale cholera nie z tej strony co trzeba .... I tu zaczęły się pytania, wywiad, śledztwo - oczywiście jak na wredną żonę przystało, zaraz po przekroczeniu progu.
Ex się wkurzył, - jakże mogłam tak spracowanego mężczyznę jeszcze zamęczać moimi wyimaginowanymi podejrzeniami - poszedł spać do drugiego pokoju. Więc poleciałam zaraz za nim.
Jeszcze dobrze nie weszłam do pokoju usłyszałam:
- Odchodzę, wyprowadzam się, nie kocham Cię od 3 lat, oddaj mi połowę pieniędzy z wesela
- Buhahahahahahahahahahaha - zaśmiałam się gromkim śmiechem, ale tak naprawdę ścięło mnie z nóg. Zrobiło mi się gorąco. I zaczęłam myśleć. O co kaman. Jeszcze po południu dzwonił, pytał, opowiadał, prezenty chciał kupować.
I od słowa do słowa, dowiedziałam się, że:- Nie jestem kochana od 3 lat
- Jestem wredną suką
- Że ciągle narzekam
- Że kiedyś jeździłam do jego babci, a teraz nie jeżdżę
- Że "popatrz w ogóle na siebie co ty z siebie zrobiłaś" - przytyłam. OMG przytyłam !!!!!
- Że i tak nigdy do siebie nie pasowaliśmy
- Że on się chce teraz skupić na karierze ..... kierownika w sklepie wielkopowierzchniowym
- Że się jutro wyprowadza, tzn. w piątek (tak na marginesie wyprowadził się w poniedziałek)
- Że urlop w Irlandii był beznadziejnym pomysłem
- Że nic do mnie nie ma, ale mnie nie kocha, tylko lubi
- Że może jest gejem, on sam nie wie
- Że kiedyś jeździłam na grzyby, a teraz szukam wymówek żeby nie jeździć
A na koniec dowiedziałam się, że uprawiał ze mną seks, bo miał się gdzie spuścić.
I tak zostałam zbiornikiem nasienia mojego ex.
Kiedy otrzeźwiałam po tych słowach wypaliłam: A ja z tobą nigdy nie miałam orgazmu.
I to z ręką na sercu, przyznaję, nigdy nie miałam z nim orgazmu. No bo jak miałam niby mieć przy 3 minutowym seksie bez gry wstępnej. Albo o 5 rano przed jego wyjściem do pracy .... a później się zastanawiałam, czy był ten seks, czy to tylko mi się śniło - Taka pozycja na "nieprzytomną". Nie wspomnę już o tym, że miłość francuska to się przypadkiem mu wypsnęła bo powrocie z Francji, gdzie chyba ją ćwiczył z koleżanką z pracy, bo 2 minutach stwierdził: "wiem, muszę jeszcze popracować nad językiem"
Cooooooooooo ? Że cooooo ? A skąd on niby wiedział, że ma nad nim pracować ?
Więc wiadome jest, że w pewnym momencie zaczęły płynąć łzy. Płynęły i płynęły i końca nie było, a ex pozostał twardy w swoim postanowieniu. Postanowiłam się zatem zmienić.
Zaczęło się od obiecania, że zrzucę wagę, że będę o siebie dbała, że będziemy częściej gdzieś razem wychodzić, że wynajmiemy mieszkanie, w którym będziemy mieszkać sami. No i będę jeździła do jego babci (czemu do niej nie chciało mi się jeździć, opiszę innym razem)
Ex uznał, że się zastanowi, ale żebym nie liczyła raczej na to, że on zostanie, no ale przecież ludzie do siebie wracają nawet po wielu latach. Chyba się naoglądał za dużo seriali w telewizji, bo książek to on nie czytał, ale po jakimś czasie się okazało, że również nie chcę być już z nim .... ale minęło trochę czasu, zanim wiele zrozumiałam ..... a wypłakanych łez, nerwów nikt mi nie odbierze.
Koniec końców, tak jak pisałam wcześniej, wyprowadził się w poniedziałek. Przyjechał po niego brat. I jeszcze miał pretensje, że mu nie pozwoliłam na niego czekać w mieszkaniu.
Tak z ręką na sercu, przyznaję się do tego, że byłam wk.....na maxa. Kazałam mu wypiep...z walikami i czekać pod blokiem.
Od tego momentu zaczęły się wzloty i upadki w ratowaniu małżeństwa. Narodziny dziwnych pomysłów, a co najważniejsze odnajdywanie samej siebie.
Z perspektywy czasu nauczyłam się, że- Wszystko ma swój czas i swoje miejsce
- Warto wierzyć w przeczucia
- Czasami warto poczekać, aby prawda wyszła na jaw
Komentarze
Prześlij komentarz